Google Tag Manager


Ciekawe we mnie jest to, że często bardziej mnie interesuje jak coś zrobić niż żeby faktycznie to zrobić. Wystarczy popatrzeć na większość moich projektów. Podobnie jest też z tym blogiem, bardziej chciałem go zrobić fajnym niż faktycznie go prowadzić. I tak też zachciałem mieć statystyki z tego co czytelnicy klikają. Chciałem wiedzieć, czy udostępniają na Fejsiku lub Twitterku.

Spodziewałem się, że to po prostu będzie włączenie czegoś na stronie Google Analytics a w najgorszym przypadku dodanie jakiegoś prostego kodu javascript na stronę.

Wg tego trzeba dodać kawałek jsa na strone, ok. Trafiam tutaj a tam jest opis API, hmmm. To gdzie ten js? Okazuje się, że jest jakiś kodzik do wklejenia, ale to już grubsza sprawa. W między czasie zacząłem się zastanawiać czym jest ten Google Tag Manager, którego mi tak często Google podpowiadało.

Google Tag Manager

Jest to narzędzie wielkości Google Analytics, którego głównym celem jest wstrzykiwanie w stronę innych Java Scriptów. Google Tag Manager rozwiązuje problem częstych zmian strony w przypadku osadzania kolejnych jsów na stronie.

Przykładowo, mamy sklep internetowy i na nim tylko Google Analytics. Sklep przygotowała nam Firma. Po miesiącu dochodzimy do wniosku, że chcemy wrzucić na niego Facebooka, płacimy Firmie za dodanie kawałka kodu js na stronę. Po kolejnym miesiącu chcemy dodać kolejny fragment jsa. I tak w kółko. W przypadku Google Tag Manager dodamy go raz, a wszystkie inne wyklikamy sobie z portalu GTM.

I tak po osadzeniu GTM, w kilka kliknięć włączyłem sobie Google Analytics. Dodanie śledzenia kliknęć wymagało już doczytania i zrozumienia czym są ‘tagi’, ‘reguły’ i ‘makra/zmienne’.

Efekt jest taki: statystyki kliknieć

Widać na tym, że np. czytelnicy na wpisie o celu w bocianim gniezdzie klikają w linki o scapy i SIEMie. A we wpisie o pierwszym pakiecie, ktoś kliknął w zrzut ekranu ze streama.

I teraz będę wiedział, gdy ktoś poda mój wpis dalej na Facebooku lub Twitterze!

z czego korzystałem:

Serdecznie polecam oba!